Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zdrowie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zdrowie. Pokaż wszystkie posty

piątek, 12 sierpnia 2011

ZAKUPOHOLIZM

 Dzisiaj odpowiem Wam na trudne, dla niektórych łatwe pytanie:
Czy zakupoholizm jest chorobą?
Niestety, główne objawy uzależniania od zakupów to już podstawa do rozpoczęcia leczenia. Nałóg zakupów może poważnie zakłócić twoje życie. Wie o tym Maja, nasza Czytelniczka - zakupoholiczka.
~papilot.pl 


Czyli jednym słowem: TAK. 


Zakupoholizm jest chorobą psychiczną, którą jak najszybciej trzeba leczyć.
Może dojść do prawdziwych katastrof... brak funduszy na życie, jedzenie, depresja, kompleksy. 
Najlepiej poprosić kogoś bliskiego o przetrzymywanie Twoich funduszy przez tydzień i udostępnianie Cię od nich. 
Jedzenie oczywiście ktoś będzie kupował z Tobą. 
Dobrze byłoby też zabrać się do psychologa, jeżeli objawy dopiero się rodzą, w razie poważniejszych objawów choroby od razu do psychiatry. 


,,-Nie czytam listów, nie odbieram telefonów, nie mam funduszy, nie płace rachunków'' - powiedziała Kasia. 


Objawy:
W większości jest to kupowanie rzeczy, nawet zbędnych prawie codziennie. 
Kupowanie rzeczy nawet gdy nie mamy na nich praktycznie funduszy. 
Gdy nie możemy kupić naszych ukochanych butów zaczynamy szlochać, wkurzać się na cały świat i strzelać fochy.


To są główne objawy zakupoholizmu. 
Z tą chorobą nie może sobie poradzić wiele kobiet średnio w wieku 20 - 40 lat. Rzadko bywają inne przypadki. 


W niektórych przypadkach chodzenie na zakupy to osłodzenie gorzkich chwil, wtedy gdy jest nam smutno i chcemy się czymś nacieszyć, lecz to nie pomaga - wpadamy w jeszcze większy dołek, wtedy nie mamy już nic... funduszy, szczęścia, jesteśmy na skraju załamania psychicznego jak, i fizycznego. 


Prawdopodobnie nawet połowa pacjentów klinik psychiatrycznych ma zaburzenia psychiczne, które łączą się z niekontrolowanym pociągiem do robienia zakupów. Aż 32 % pacjentów hospitalizowanych z powodu depresji ma objawy nałogowych zakupów, a wśród nich u dwóch trzecich występują zaburzenia nastroju, lęki, kleptomania, piromania czy nadużywanie substancji psychoaktywnych. I tak naprawdę, nie wiadomo, czy pierwotnym zaburzeniem była depresja, czy ona jest tylko skutkiem innych zaburzeń (np. zakupoholizmu).
~ papilot 


I tutaj leży wielki problem - nie wiadomo czy mamy depresje, czy po prostu jesteśmy chorzy na zakupoholizm. Istnieją przypadki popadnięcia w zakupoholizm przez depresje, co z resztą pisałam wyżej. 


Jak leczyć tą chorobę?
Jak wspominałam, dać komuś nasze fundusze. 
Można stosować psychoterapię. 
Przymus kupowania leczy także antydepresant oraz naltrekson. 
Naltrekson to lek osłabiający pociąg do alkoholu. 


Czasami Zakupoholizm porównywany jest nawet z alkoholizmem i uzależnieniem od narkotyków.

Teraz Wy mi odpowiedzcie : Czy warto? :) 





niedziela, 7 sierpnia 2011

Zadbajcie o zdrowie przed monitorem

Nie będę rozwodził się nad ilością czasu spędzaną przez nas codziennie przy tej "piekielnej machinie", jaką jest dla niektórych komputer. I tak nikt się tym nie przejmie. Poza Rodzicami oczywiście, którzy mogą mówić, o niezdrowym promieniowaniu monitorów. W tej chwili jednak większość z nas ma albo laptopy albo płaskie monitory LCD. Z takich nie działa na nas żadne promieniowanie.

O promieniowaniu starszych monitorów
Posiadaczy starszych monitorów z kineskopem, chciałbym jednak poinformować, że tam promieniowanie rentgenowskie występuje. Pewnie nie wszyscy wiecie, że taki kineskop promieniuje bardziej z tyłu niż od strony ekranu. Tak!. Ekran monitora wykonany jest z bardzo grubego szkła, które dzięki swojemu składowi dość skutecznie zatrzymuje to promieniowanie. Inaczej ma się sprawa z tyłu kineskopu. Nikt tam przecież nie siedzi a otaczanie całego kineskopu grubą warstwą takiego szkła, zwiększyłoby znacznie ciężar monitora i na pewno też wpłynęłoby na jego cenę, więc producenci stosują "lżejsze" normy.
Przy tych monitorach należy jednak jeszcze na coś zwrócić uwagę. Jest to odświeżanie ekranu. Mówiąc bardziej przystępnie, jest to częstotliwość z jaką monitor do nas "mruga". Nie świeci tak jak zwykła żarówka, tylko błyska conajmniej 60 razy na sekundę. Nasz mózg wprowadza korektę i odbieramy to jako ciągłe świecenie, natomiast nasze oko rejestruje te mrugnięcia próbując kurczyć i rozwierać tęczówkę. To jest dla oka bardzo męczące. Powoduje między innymi bóle głowy, a my tłumaczymy sobie, że to "od komputera". Nieprawda. To od złej regulacji właściwości karty graficznej, która przez swoją konstrukcję pozwala jednak na zwiększenie częstotliwości wspomnianego odświeżania ekranu, do wartości takiej, która nie będzie rejestrowana nawet przez nasze oko.
Proponuję posiadaczom monitorów kineskopowych taki eksperyment (nic tym nie popsujecie): Kliknijcie prawym klawiszem myszy na pulpicie i wybierzcie "Właściwości". Potem w okienku zakładkę "Ustawienia". Później klawisz "Zaawansowane" i w końcu zakładkę "Monitor". W ustawieniach monitora zobaczycie w rozwijanym menu z jaką częstotliwością wyrażoną w hercach (Hz) pracuje Wasz monitor. Może to być 60, 70, 72, 75 itd... Powiem tyle: Im więcej tym lepiej. 60Hz czy 70Hz to ból głowy na sto procent. Spróbujcie ustawić więcej. Windows da 20 sekund na zobaczenie czy to działa, a później wróci do wcześniejszego ustawienia. Nawet jak monitor zgaśnie, bo nie obsłuży tego, co przemocą kazaliście zrobić, to odczekajcie spokojnie te 20 sekund i wszystko wróci do tego co było. Jeżeli monitor nie zgaśnie, to można jeszcze zwiększyć to odświeżanie. Na pewno oczy będą Wam wdzięczne za to.


Sprawa dotycząca WSZYSTKICH, czyli ustawienie monitora na biurku.
75 procent ludzi ma monitory postawione ZA WYSOKO. Oczywiście. Jaka różnica jest w czytaniu książki a wielogodzinnym patrzeniu w ekran? Zwróćcie uwagę w jakiej pozycji trzymamy książkę. Patrzymy na nią zwykle w dół a nie trzymamy jej nad głową. Tak samo ma być z ekranem monitora. Naturalny sposób patrzenia człowieka to właśnie pod kątem W DÓŁ. Tak są zbudowane nasze oczy. Patrzenie w górę jest na dłuższą metę męczące dla mięśni gałki ocznej.
Tłumaczę to ludziom narzekającym na "komputerowe" bóle karku i głowy, gdy widzę jak patrzą na ekrany. Nie dość, że monitor ma wysuniętą w górę podstawę, to jeszcze stoi na jakimś bezsensownym podwyższeniu. W efekcie trzeba omalże zadzierać głowę.
Generalną zasadą jest, żeby górna krawędź monitora znajdowała się nie wyżej niż nasze oczy.
Zróbcie więc przemeblowanie na swoim blacie, bo jak na razie oczu nie da rady wymienić na nowe i muszą nam służyć przez całe życie.